Magdalena Piekarska

Fotografia jest własnością Madgaleny Piekarskiej. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Do szermierki trafiła przypadkowo i wbrew swojej woli, ale szybko pokochała ten sport. Zawsze wychodzi na planszę z nastawieniem, aby wygrać walkę, co zazwyczaj jej się udaje.  Oto Magdalena Piekarska, jedna z najlepszych światowych szpadzistek! Zapraszam do lektury.

Do szermierki trafiłaś trochę z przypadku. Trener wypatrzył Cię na lekcji wuefu, którą prowadził w zastępstwie. Uważasz, że miałaś szczęście?

Myślę, że możemy uciec się do stwierdzenia, że trafiłam do szermierki po prostu z przypadku! Te prawie już 13 lat temu nawet nie wiedziałam, co to tak naprawdę jest ta szermierka i pamiętam ze strasznie nie chciałam zacząć jej trenować. Wtedy moi rodzice wkroczyli do akcji i w sposób racjonalny wytłumaczyli, że jeśli się czegoś nie spróbowało, to nie można mówić, że nie chce się tego robić… Teraz z perspektywy czasu śmiało mogę powiedzieć, że miałam szczęście, iż chodziłam do szkoły, w której szermierka była podstawową dyscyplina w klasach sportowych, choć sama do takiej klasy nie chodziłam.

Miałaś wtedy 12 lat, trochę dużo jak na rozpoczęcie treningów wyczynowych. Byłaś najstarszą z najmłodszych, czy jak to wyglądało? Kiedy przyszedł moment, w którym stwierdziłaś, że „szermierka” to jest to i postanowiłaś poświęcić się temu na dobre?

To fakt, że zaczęłam późno trenować, normalnie dzieci myślę, że spokojnie zaczynają w wieku 8 czy 9 lat. Na szczęście szybko „łapałam” zasady szermierki i nadrobiłam zaległości. Myślę, że głownie dzięki temu, że szybko się uczyłam i w miarę szybko zaczęłam odnosić małe sukcesy, szermierka zagościła w moim życiu na dłużej, ale chyba nie było nigdy takiego momentu kiedy powiedziałam sobie - tak to jest to. Wszystko samo przyszło.

Z tego co pamiętam z mojego rocznika tylko ja zaczęłam przychodzić na szermiercze treningi, ale były już młodsze trenujące koleżanki w UKS ZAGLOBA.

Miałaś jakiegoś szermierczego idola, któremu kibicowałaś lub podziwiałaś? A może masz nadal?

Szermierczy idol pojawił się później, kiedy zaczęłam dokładniej poznawać świat szermierki i interesować się wynikami zawodników również z innych broni. Myślę, że nie będę oryginalna kiedy powiem, że takim idolem była m.in. Sylwia Gruchała. I dalej jest.

Jesteś wierna szpadzie, czy też próbowałaś swoich sił z floretem czy szablą, chociażby ot tak z ciekawości?

Wierna jestem szpadzie, ale nie stanowiło to przeszkody do tego, by spróbować swoich sił w szabli i muszę przyznać, że bardzo mi się podobało, a i trochę trafień udało mi się zadać.

Wielokrotnie w wywiadach wspominałaś, że szykujesz się na letnią olimpiadę w Londynie 2012. Jak to wygląda od strony formalnej, tzn. co musisz wygrać, aby zdobyć kwalifikacje olimpijskie?

Powiem tak: trzeba wygrywać, a przynajmniej chcieć wygrywać wszystko, bez względu na to jakie jest minimum do uzyskania kwalifikacji… a tak poza tym, to utrzymajmy drużynę w pierwszej piątce świata, a bilet do Londynu mamy w kieszeni.

Czy jakiś pojedynek zapadł Ci szczególnie w pamięci? Jaki, z kim, wygrany, czy przegrany, dlaczego? A o jakim chciałabyś zapomnieć?

Tak to już jest w życiu sportowca, że walk które zapadają w pamięci jest bardzo dużo, zarówno tych wygranych jak i przegranych. Ostania taką walką była ta z Mistrzostw Świata z Natalie Moellhausen o strefę medalową, kiedy to - przegrywając praktycznie cały czas - udało mi się pod koniec walki prowadzić jednym trafieniem, ale niestety zabrakło konsekwencji i w efekcie walkę przegrałam. A przecież medal był na wyciągniecie ręki….

Czy walcząc z kimś, kto jest bardziej doświadczony i utytułowany od Ciebie, odczuwasz respekt, czy raczej wychodzi z Ciebie taka zadziorność na zasadzie „już ja ci pokażę”? A może i to, i to?

Respekt odczuwam przed każdym zawodnikiem, bez względu na to ile ma lat, czy jak długo trenuje, ale nie ma to nic wspólnego z tym, że wychodzę na planszę z nastawieniem ze wygram walkę.

Zazwyczaj świetnie rozpoczynasz walki, zdobywasz prowadzenie, następnie idziesz na wymiany, a później bywa, że nagle tracisz tę przewagę. Przeciwnik Cię wyczuwa? Tracisz koncentrację? Pracujecie nad tym z trenerem?

Hmm… myślę ze określenie „zazwyczaj” jest tu lekkim nadużyciem, ale owszem zdarzają się takie sytuacje. A co do utraty przewagi, cóż…. po prostu lubię dostarczać emocji widzom, hahah. A tak na poważnie tak, jest to często kwestia dekoncentracji. Poza tym zawodnik, który przegrywa nie ma już nic do stracenia i często odrabia trafienia w sytuacjach ekstremalnych, gdzie mogłoby się wydawać, że nie da rady. Wiem po sobie, że adrenalina dodaje niesamowitej mocy i np. można zadać trafienie wyrównujące stan walki na sekundę przed końcem czasu.

Walczysz szpadą z rękojeścią belgijską, jak niemalże wszyscy czołowi szermierze. Zdarzyło Ci się walczyć bronią z klasyczną rękojeścią? Jaka jest przewaga (wg Ciebie) „belga” nad „francuzem”? Czy według Ciebie rękojeść klasyczna przejdzie do lamusa szermierki, czy też jeszcze jest dla niej zastosowanie w współczesnym sporcie?

Od początku mojej przygody trenowałam „belgiem”, zdarzyło mi się zawalczyć „francuzem”, ale tylko na treningu. Cóż, ciężko mi jest stwierdzić, jaka jest przewaga jednej rączki nad drugą, bo nie używam innej niż belgijska. Nie sądzę, żeby raczka francuska mogła przejść do lamusa, gdyż wielu zawodników na świecie takiej używa. Warto tu wspomnieć chociażby o Laurze Flessell, która przecież jest czołową zawodniczka świata od wielu, wielu lat i walczy francuzem, a ostatnio wymiennie nawet belgiem.

Jesteś leworęczna. Ćwiczysz też prawą rękę, czy też nie?

Szermierkę trenuję tylko i wyłącznie lewą ręką, ale wszystkie treningi - poza szermierczymi - mają na celu wzmacnianie całego ciała, nie tylko lewej strony

Jak wygląda tydzień najlepszej polskiej szpadzistki?  Ile treningów, kiedy? Jak to godzisz z życiem prywatnym i nauką? Jakaś specjalna dieta? Czy też po prostu rozsądne żywienie?

W zależności od tego, czy jest to okres przygotowawczy, czy też już startowy, liczba treningów jest zróżnicowana. W tym pierwszym można powiedzieć, że średnio robię 2 treningi dziennie, (zdarza się, że trzy lub tylko jeden) z wyłączeniem niedzieli. W tygodniu wychodzi ok. 10 treningów. W okresie startowym jest ich mniej ze względu na wyjazdy.
Pogodzenie życia szermierczego z tym prywatnym jest kwestią dobrej organizacji czasu, ale nie ukrywam, że nie zawsze jest to proste; czasem trzeba z czegoś zrezygnować, coś poświęcić!
Nie muszę na szczęście stosować żadnej diety, jem to, na co mam ochotę, zwracając oczywiście uwagę na to, żeby było to zdrowe i w dopuszczalnych ilościach. Jedna rzeczą której staram sie trzymać, to bogaty w węglowodany posiłek przed startem!

Czy pogodziłaś się z tym, że szermierka jest w Polsce sportem niszowym i niepopularnym, czy też masz może jakąś „wizję” tego, jak taki stan rzeczy polepszyć?

Nie mamy wyjścia jak godzić się na to, że trenujemy dyscyplinę niszową. Możemy jedynie o tym mówić przy rożnego rodzaju okazjach, a czy to przyniesie jakieś efekty, tego nie wiem. Wizje jakieś mam, ale jak zwykle w takich sytuacjach potrzebne są na to pieniądze.

I nie zdradzisz żadnej z tych wizji? Marzy Ci się coś w rodzaju Fencing Maters w Warszawie?

Ja zajmuję się trenowaniem, nie wizjonerstwem, a nawet jeśli jakieś wizje w głowie mam, to zachowam je dla siebie - przynajmniej na razie. Zawsze fajnie jest startować w turniejach organizowanych we własnym mieście, myślę że i na turniej Masters w szpadzie (którego I edycja w szpadzie odbyła się pod koniec ubiegłego roku w Śremie) przyjdzie pora.

I dalej – czy nie uważasz, że mówienie o tym, że szermierka w Polsce jest niepopularna, to coś w rodzaju błędnego koła względnie samospełniającej się przepowiedni? Szermierka nie jest popularna, więc nie ma sensu jej promować, a ponieważ niej nie promujemy, to nie jest popularna?

Uważam, że nie mówienie o problemie jakim jest niszowość naszej dyscypliny, niczego nie rozwiązuje. To właśnie poprzez nagłaśnianie takich sytuacji możemy liczyć na to, ze coś ruszy z miejsca. Śmiem twierdzić, że w roku 2010 zainteresowanie mediów dotyczące szpady kobiet było odczuwalne, a to już i tak postęp

Czy kiedy oglądasz film z jakąś bzdurną i nędznie zaaranżowaną szermierczą sceną, zdarza Ci się kląć pod nosem lub głośno komentować? Masz jakąś swoją ulubioną scenę szermierczą, którą byś mogła polecić? I z drugiej strony – przypomina Ci się jakaś najgorsza taka scena?

Nie znam się na szermierce historycznej, wiec gdy oglądam takie filmy nie przywiązuję dużej uwagi do scen walki. Mogę polecić film „Fatalne pchniecie” z 1991 r. jako ciekawostkę filmową dla wszystkich tych, którzy chcą zobaczyć, jak wyglądała szermierka 20 lat temu.

Co sądzisz o amatorskim uprawianiu szermierki? Czy poleciłabyś innym taki sposób rekreacji? Jakie są zalety, a jakie wady szermierki jako sportu rekreacyjnego? Znasz kogoś, kto sobie fechtuje amatorsko, czy raczej wśród znajomych to albo zawodowcy, albo nie-szermierze? Jak myślisz, czy aby kibicować szermierce, trzeba samemu trochę fechtować?

Nigdy nie jest za późno na to, by zacząć uprawiać rekreacyjnie jakiś sport, bo jak wiemy sport to zdrowie, więc jak najbardziej polecam chociażby szermierkę, która według wielu jest swego rodzaju partyjką szachów, a przy okazji można rozruszać zastane kości.

Jakie są wady, a jakie zalety rekreacyjnego uprawiania szermierki, powiem Ci za parę lat, jak już nie będę trenowała wyczynowo.

Tak, znam takie osoby, które przychodzą na szermierkę rekreacyjnie. Ostatnio nawet kolega opowiadał, że do klubu przyszło małżeństwo po 30-tce, które chciało nauczyć się szermierki, tak więc nigdy nie jest za późno….

A czy żeby kibicować np. piłkarzom ręcznym trzeba grac w piłkę ręczna? Nie trzeba, tak samo jest z szermierka. Kibicować można i trzeba NASZYM!!!

Ale wiesz, piłka ręczna jest praktycznie w każdej szkole na lekcjach wu-efu przynajmniej kilka razy do roku. Łatwiej też wynająć salę, kupić piłkę i zebrać ekipę, jeśli chce się po amatorsku pograć w szczypiorniaka. Z szermierką tak prosto już nie jest. I nie chodzi mi tu bynajmniej o koszt, jaki trzeba ponieść (bo to jest do przeskoczenia – jak się chce), ale o to, że jest po prostu dużo bardziej skomplikowana. I o to, że raczej trudno o materiały szkoleniowe. Ściąga się je z Niemiec albo w Wielkiej Brytanii, bo w Polsce praktycznie są nie do dostania.

Pytałeś o kibicowanie, a nie o popularność danej dyscypliny w szkołach. Ja sama jestem kibicem np. Adama Małysza, a czy skakałam kiedyś na nartach? Nie! Kibicowanie nie ma nic wspólnego z uprawianiem danej dyscypliny, a w dzisiejszych czasach Internet jest taką kopalnią wiedzy, że każdy podstawowe zasady danej dyscypliny może znaleźć. W przypadku szermierki utrudnieniem dla kibicowania jest już wcześniej wspominana niszowość dyscypliny, a co za tym idzie brak wielu transmisji w TV.

A właśnie – gdzie teraz będzie można Cię zobaczyć w akcji?

Na zawodach Pucharu Świata w Katarze (12-14 lutego). Ale chyba będzie trudno o transmisję…

Miejmy nadzieję, że pokażą to na FencingChannel.tv, fencingwebtv.com lub na FIEvideo.com. Życzę powodzenia!

***

Jeśli macie do Magdy jakieś pytania, nie krępujcie się i zdawajcie je w komentarzach. Obiecała, że na nie odpowie i zapewne dotrzyma słowa!

Dodaj komentarz

Zawiadom mnie o nowych komentarzach

Kod antysapmowy
Odśwież