Polecany sprzęt szermierczy

Reklama

Konwencja szermiercza

Konwencja! To niepozorne na pozór słowo w przypadku szermierki na szable i florety nabiera złowieszczego brzmienia. Oto dwóch zawodników trafia się jednocześnie, obaj podnoszą dłonie w geście zwycięstwa, próbując przekonać sędziego oraz publiczność, że to właśnie im się należy punkt, a nie przeciwnikowi, po czym z niewiadomych dla laika przyczyn, punkt dostaje tylko jeden z nich, albo - co gorsza - punkt wcale nie jest przyznawany! To bez sensu - myśli sobie laik - i przestaje interesować się szermierką. Dlatego też postanowiłem w poniższym artykule przystępnie wytłumaczyć wszelkie zawiłości i nieporozumienia związane z szermierczą konwencją. Zapraszam do lektury!

Zacznijmy od definicji. Konwencją szermierczą nazywamy pewne umowne zasady walki sportowej na broń białą. W szermierce sportowej konwencja jest stosowana we florecie oraz w szabli, niemniej ma ona także znaczenie podczas nauki tzw. szermierki historycznej oraz pojedynkowej. Konwencja obejmuje ograniczenie ważnego pola trafienia oraz uprzywilejowuje jedne akcje szermiercze kosztem innych.

Zasady konwencji

Ograniczenie ważnego pola trafienia do:

  • floret sportowy - korpus, szyja
  • szabla sportowa - korpus od pasa w górę, głowa, ramiona do nadgarstka

Uprzywilejowanie akcji:

  • natarcie ma pierwszeństwo przed przeciwnatarciem
  • udana obrona zasłoną i odpowiedź ma pierwszeństwo przed powtórzeniem czy ponowieniem
  • linia znosi pierwszeństwo natarcia
  • uprzywilejowanie akcji ma miejsce tylko podczas trafień równoczesnych

Dla osób, które nie znają się na szermierce, zasady te brzmią często jak czarna magia. Poza tym wielu domorosłych "fechmistrzów" uważa, iż przepisy konwencji nijak mają się do prawdziwej walki, a tym samym są bezsensowne. Dlatego też poniżej postaram się tę czarną magię rozproszyć i wyłożyć przystępnym językiem, zaś przekonanie o bezsensowności zwalczyć za pomocą kilku przykładów.

Ważne pole trafienia

Floret

We florecie ważnym polem trafienia jest korpus i szyja zawodnika, tak jak zaznaczono na rysunku po prawej. A dlaczego nie liczą się trafienia w głowę, czy kończyny? - zapytacie być może. Takie ograniczenie wynika z dwóch różnych przyczyn. Po pierwsze floret jako broń wywodzi się z treningowego oręża, który używany był do nauki walki na szpady pod koniec XVII wieku we Francji. Ponieważ nie znano wtedy jeszcze masek szermierczych (te pojawiły się dopiero pod koniec XVIII wieku), a klingi były ciężkie i sztywne, pole trafienia ograniczono wyłącznie do tułowia, aby zminimalizować kontuzje, ponieważ korpus znacznie łatwiej chronić najrozmaitszymi ochraniaczami. Jednak nie był to jedyny powód. W wieku XVII i później pojedynki toczono nie do pierwszej krwi, ale do wyłączenia przeciwnika z walki, innymi słowy do ciężkiego zranienia bądź śmierci. Pojedynki przypominały raczej krwawe starcia czy zasadzki a szlacic wychodząc wieczorem do miasta musiał się liczyć z brutalnym atakiem, stąd potrzeba posiadania umiejętności szybkiego, i przede wszystkim trwałego, wyłączenia przeciwnika z walki.

Zatem doszliśmy do "po drugie". Szpada dworska, do nauki której używano floretu, jest bronią kolną, czyli przeznaczoną wyłącznie do pchnięć. A nawet lekkie pchnięcia w korpus, w odróżnieniu od pchnięć w kończyny czy głowę, prawie zawsze kończyły się śmiercią; trafienie w twarz, mimo iż wyglądające groźnie i wybitnie szpecące, rzadko było śmiertelne, o ile ostrze nie przebiło bardzo twardych kości czaszki i nie sięgnęło mózgu; trafienie w kończyny powodowało, że ostrze w nich grzęzło pozwalając rannemu przeciwnikowi dalej walczyć, gdy atakujący był czasowo bezbronny. Zatem ograniczenie ważnego pola we florecie nie jest jakimś współczesnym wymysłem, tylko wywodzi się z długiej tradycji sztuki walki tą bronią.

Szabla

W szabli ważnym polem trafienia jest korpus od pasa w górę oraz ramiona wraz z przedramionami, ale bez dłoni. A dlaczego nie podbrzusze oraz nie nogi? Ano, to jedna z największych zagadek szermierki sportowej. Teorii na ten temat jest wiele, niektórzy uważają, że ta zasada ważnego pola trafienia stopniowo wyewoluowała na skutek praktyki sędziowskiej, gdyż łatwiej było oceniać walki, jeśli nogi nie były ważnym polem trafienia. Nie do końca się jednak z tym zgadzam. Szermierka sportowa sporo zawdzięcza XIX-wiecznej szermierce pojedynkowej, a w licznych kodeksach honorowych powstałych pod koniec XIX i na początku XX wieku opisano dokładnie zasady pojedynku na szable. I w większości znanych mi kodeksów honorowych (m.in. w Boziewicza, czy Goray'a) cięcia szablą poniżej pasa uznawane są za niegodne dżentelmena, a tym samym zakazane. Cóż, pojedynkowicze lubili chwalić się bliznami otrzymanymi w walce, a wykastrowanie trudno uznać za chwalebną ranę. I zdaje się, że to właśnie z tych "honorowych" zasad wywodzi się uznanie za ważne pole trafienia tułowia od pasa w górę. Niemniej - podkreślam - jest to tylko jedna z hipotez. Całkiem prawdopodobne jest także to, że ponieważ pojedynkowicz musiał rozebrać się do pojedynku, aby nie mógł ukryć krwawiącej rany, zdejmował tylko koszulę, gdyż dżentelmenowi nie wypada ginąć w bieliźnie; spodnie noszono kiedyś wyżej, niż obecnie ale pole trafienia pozostało niezmienne.

Inaczej - i dużo prościej - ma się sprawa z wyłączeniem dłoni jako ważnego pola trafienia. Otóż zarówno XIX-wieczne szable pojedynkowe, jak i XX wieczne szable sportowe posiadają duży kosz chroniący dłoń, gdyż nikt nie chciał narażać na trafienie tak wrażliwego i podatnego na okaleczenie celu. W związku z tym praktycznie nie sposób wykonać zaplanowanego ataku skierowanego w dłoń. Współcześnie jest to spowodowane prostym faktem technologicznym - metalizowane rękawice szermiercze, umożliwiające rejestrację trafień, byłyby drogie, trudne w produkcji i nieporęczne.

Uprzywilejowanie akcji

Więc jak to jest? Obaj zawodnicy się trafili, ale punkt dostał tylko jeden z nich. Bez sensu! Otóż nie, to ma sens. Przede wszystkim jednak na samym początku muszę wyraźnie podkreślić, że uprzywilejowanie akcji ma miejsce tylko podczas trafień równoczesnych, czyli wtedy, kiedy obaj zawodnicy trafią się w tym samym momencie. Być może niektórym z Was powyższe stwierdzenie zdało się niepotrzebnym truizmem, ale z doświadczenia wiem, że warto to podkreślać dla lepszego zrozumienia. A jeśli obaj zawodnicy trafili się w tym samym momencie, istnieje spora szansa, że któryś z nich popełnił błąd. Błąd, który należy ukarać przyznaniem punktu przeciwnikowi, a który jest niedopuszczalny z punktu widzenia sztuki szermierczej.

Natarcie ma pierwszeństwo przed przeciwnatarciem

Czyli, że atak ma przewagę nad przeciwatakiem. Cóż to oznacza? Ano ni mniej ni więcej jak to, że kiedy jeden z zawodników wykonuje atak, obowiązkiem drugiego jest się przed tym atakiem obronić - zasłoną bądź unikiem - a nie w samobójczo kontratakować przyjmując cios "na klatę" jak gdyby nigdy nic. Atakujący zawsze się odsłania, niemniej podczas prawdziwej walki zapewne nikt nie zaryzykowałby wystawienia się na pewne trafienie, aby w tym samym momencie, kiedy np. szabla przeciwnika rozpłata mu czaszkę, ciąć go przez pierś. Zatem zawodnik, który wykonuje przeciwnatarcie i jednocześnie daje się trafić, popełnia błąd i jest karany nie zaliczeniem jego trafienia, zaś punkt wędruje do przeciwnika. Jasne?

Udana obrona zasłoną i odpowiedź ma pierwszeństwo przed ponowieniem czy powtórzeniem

Innymi słowy zawodnik, którego atak został sparowany powinien obronić się przed ripostą, a nie na zawzięcie powtarzać atak cały czas się przy tym odsłaniając. Jeśli taki zawodnik, wykonując ponowienie ataku da się trafić odpowiedzią, to oznacza, że popełnił błąd.

Linia znosi pierwszeństwo natarcia

Na początek wyjaśnić trzeba, czym jest "linia". Otóż linia jest to pozycja szermiercza, w której zawodnik trzyma broń w prawie wyprostowanej ręce w taki sposób, że jej sztych jest wymierzony w przeciwnika i cały czas mu zagraża. Zatem, jeśli zawodnik wykona atak i jednocześnie "nadzieje się" na wystawioną w linii broń, oznacza to, że popełnił błąd. Powinien - jak to się mówi w żargonie szermierczym - usunąć linię - na przykład poprzez odbicie na bok klingi przeciwnika własną bronią - a dopiero później atakować.

Obopólne natarcie

Czasami zdarzy się tak, że obaj zawodnicy trafią się wykonując natarcie w tym samym momencie. W takim przypadku w szabli i florecie oba trafienia nie są zaliczane.

Po co komu ta konwencja?

To pytanie często zadają wszelakiego rodzaju malkontenci, którzy kręcąc nosem pogardzają szermierką sportową, gdyż według nich nie jest ona zgodna z ich wyobrażeniem "prawdziwej walki na ostrą broń", chociaż te wyobrażenie powstało wskutek wybujałej fantazji i hollywoodzkich filmideł, a nie studiów nad historią fechtunku i opisami pojedynków.

Dysponujemy wystarczającą ilością źródeł pisanych oraz dokumentów filmowych, aby wiedzieć, jak wyglądały prawdziwe pojedynki na ostrą broń. Przede wszystkim toczyły się one na znacznie większej powierzchni, trwały też bardzo długo. Z zachowanych przekazów wynika, że od rozpoczęcia pojedynku do pierwszej próby natarcia mijało nawet 10 minut. Jak mawiał Ado Nadi, włoski fechmistrz i pojedynkowicz urodzony na przełomie XIX i XX wieku: "W pojedynku szermierz jest zmuszony do zastosowania niezwykle ostrożnej formy walki, będącej niemalże karykaturą sztuki szermierczej, którą prezentuje na sali. Działania ofensywne, które normalnie stosuje z powodzeniem w walce ćwiczebnej, jak by nie były skuteczne i eleganckie, są nie do pomyślenia w pojedynku, ponieważ niosą ze sobą zbyt wielkie ryzyko.". Aldo Nadi był wybitnym szermierzem o wielkich osiągnięciach w trzech broniach szermierczych, który także stoczył pojedynek na ostre szpady; jeżeli był na świecie autorytet, który mógłby się do tej sprawy odpowiednio odnieść, to był nim właśnie Nadi.

Musimy przy tym pamiętać, że zawody sportowe mają na celu wyłonienie w określonym czasie zawodnika, którego umiejętności szermiercze są największe. Przez ostatnie stulecie zasady zmieniały się i obecnie czas na walkę ograniczony jest maksymalnie do 9 minut lub do uzyskania 15 punktu. Presja czasu skłania zawodników do podejmowania ryzyka, zaś szermiercza konwencja jest odzwierciedleniem zasad rządzących walką na broń białą i karze tych zawodników, których ryzykowna akcja - jak na przykład przeciwnatarcie - się nie powiodło lub tych, którzy za wszelką cenę usiłując zdobyć punkt, "nadziewają się" na linię przeciwnika.

 

Mam nadzieję, że po lekturze tego tekstu, konwencja szermiercza nie będzie dla Was "czarną magią" i że zrozumieliście jej funkcję w sędziowaniu oraz ocenianiu walk.

I to by było na tyle. Salut!

Dodaj komentarz

Zawiadom mnie o nowych komentarzach

Kod antysapmowy
Odśwież